sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 20.

*Perspektywa Julki - Jakiś czas później*
Już za tydzień zostanę żoną Marco, a dzisiaj jest mój wieczór panieński. Nie chciałam żadnej wielkiej imprezy, więc po prostu ja, Kate, Agata i Ewa siedzimy sobie w moim mieszkaniu i pijemy wino. Oliwka jest u Melanie, bardzo polubiła się z jej synkiem, a oni polubili ją.
-Zróbmy chociaż jedną szaloną rzecz 
-Przecież nic się nie zmieni 
-Będziesz mężatką 
-Tak, ale dalej będę tą samą Julą
-Chłopaki pewnie się bawią
-To niech się bawią, on nie zrobi nic głupiego
-Bo strasznie Cię kocha 
-Jeszcze jedno wino ? - uśmiechnęłam się
-Przynajmniej się upijemy 
-Daj spokój Kate - zaśmiałam się - na Twoim panieńskim będzie niezła impreza
-No raczej
Opróżniłyśmy dwie butelki wina, ale jak się okazało na 4 to nie dużo, a w sumie to 3, bo Agata niedawno urodziła i wypiła tylko symboliczny kieliszek. Chyba najlepiej ze wszystkich się trzymałam. Zaprowadziłam dziewczyny do mojej sypialni gdzie był jeszcze napompowany materac. Jak byłam już sama to usiadłam na kanapie, wzięłam laptopa i zaczęłam oglądać rzeczy ślubne. Suknie, buty, sale, garnitur Marco. Wszystko zapięte na ostatni guzik, wszystko idealne. Zdecydowaliśmy, że nasz ślub nie będzie za duży, ale trzeba było zaprosić wszystkich najważniejszych przyjaciół mojego narzeczonego. W końcu ja nie mam nikogo oprócz Oliwki no i teraz blondyna. 
Nie wiem czemu, ale wzięłam do ręki telefon i nie zważając na późną porę i stan upojenia alkoholowego mojego faceta wybrałam jego numer. O dziwo odebrał dość szybko.
-Jula - powiedział zaniepokojony 
-Hej - szepnęłam 
-Coś się stało ?
-Nie, ja tylko ... nie wiem sama, po prostu wybrałam Twój numer
-Mam przyjechać ?
-Nie musisz 
-Naszły Cię wątpliwości ? - zażartował 
-Nie nie - zaprzeczyłam - jak Twój wieczór ?
-Już jestem sam 
-Nie jesteś pijany 
-Nie czuje się jakbym tracił wolność, więc nie musiałem pić
-Kocham Cię
-Ja Ciebie też, a jak u Was ?
-Dziewczyny śpią, a ja sobie siedzę i myślę
-Tylko się nie rozmyśl, proszę
-Mam jeszcze tydzień - zaśmiałam się 
-Nie strasz
-A Ty nie rozmyślisz się ?
-Nigdy
-Jest już późno
-Powinniśmy iść spać
-Wiem - szepnęłam
-Nie będę miał gipsu na ślubie
-To cudownie
-Będzie idealnie, obiecuje
-Zawsze jak jestem z Tobą to jest idealnie 
-Czuje to samo skarbie
-Powiesz mi ?
-Co ?
-Gdzie mnie zabierasz w podróż poślubną ?
-To niespodzianka 
-Nie powinieneś mieć przede mną sekretów 
-Po ślubie ten sekret nie będzie już sekretem
-Dupek - mruknęłam żartobliwie 
-Oj tam i tak wiem, że nie zmieniłabyś mnie na nikogo innego
-Tak to prawda 
-No widzisz
-Zdajesz sobie sprawę, że jest prawie 4 nad ranem ? 
-Leć spać, widzimy się jutro
-Dobranoc - szepnęłam 
-Śpij dobrze kochanie 
Rozłączył się, a ja poszłam szybko do łazienki, przebrałam się w piżamę i poszłam się położyć do swojego łóżka. Spałam razem z Kate, a Ewa i Agata spały na materacu tuż obok. Zasnęłam bardzo szybko, myśląc o tym co czeka mnie za niecały tydzień. 


*Następnego Dnia *
Słyszałam jakieś śmiechy, ale nie chciało mi się wstawać. Potem wszystko ucichło, a ja spokojnie mogłam odpłynąć dalej. Po jakimś czasie poczułam, że ktoś kładzie się obok mnie i mocno mnie obejmuję.
-Witam moją piękną narzeczoną
-Cześć, co Ty robisz ? - otworzyłam oczy
-Pozbyłem się dziewczyn 
-Jak mogłeś ? - zachichotałam 
-Po prostu to zrobiłem 
-A śniadanie ?
-Nie ma
-Och nie - jęknęłam - zawiodłam się
-Bez przesady 
-Pfff - zaśmiałam się
-Odbiorę Oliwkę od Meli i zabiorę ją na basen
-A ja ?

-Masz dzień dla siebie
-Jesteś kochany 
-Jestem Twój - pocałował mnie
-Tak, ale ja nie potrzebuje dnia dla siebie
-Czemu ?

-Bo uwielbiam spędzać czas z Wami
-A my uwielbiamy spędzać czas z Tobą
-Powinnam zacząć się pakować
-Na pewno nie wprowadzisz się do mnie przed ślubem 
-Kochanie moje rzeczy będę u Ciebie przed ślubem, ale ja wprowadzę się 
-Szkoda
-To tylko tydzień. Wytrzymasz 
-Więcej
-Jak to?
-W niedziele wyjeżdżamy
-Tak szybko ?
-Yhmm 
-Powiesz i chociaż co mam spakować ?
-Kate i Agata Cię spakują
-To nie fair 
-Jak nie fair ? - zaśmiał się 
-Normalnie 
-Nie gniewaj się - pocałował mnie 
-Zobaczymy - posłałam mu słodki, udawany uśmiech - idę pod prysznic
-A ja ?
-A Ty możesz robić co chcesz - burknęłam 
-Jednak masz focha ?
-Tylko troszeczkę 
-Jula - podniósł się 
-Spieszę się - uciekłam do łazienki i zamknęłam drzwi 
-Kochanie - jęknął 
Nic mu nie odpowiedziałam, tylko cicho zachichotałam i weszłam pod prysznic. 

*****

Chciałam Was poinformować, że zbliżamy się do KOŃCA opowiadania

piątek, 26 grudnia 2014

Rozdział 19.

* Perspektywa Julki - Następnego Dnia *
Obudziłam się pierwsza w łóżku mojego narzeczonego. Chciałam wstać i zrobić nam śniadanie, ale Marco mocno mnie obejmował
-Nie odchodź - mruknął z zamkniętymi oczami
-Pójdę tylko zrobić śniadanie - delikatnie go pocałowałam
-Obudź mnie potem
-W porządku - uśmiechnęłam się
Wstałam z łóżka, wyszłam z pomieszczenia i powoli poszłam na dół. Wyjęłam wszystkie potrzebne składniki do zrobienia omletów. Pokroiłam warzywa, ser, a potem dodałam ubite jajka i trochę mąki. Polowe porcji wlałam na patelnie i przykryłam pokrywką. Przygotowałam talerze, postawiłam je na tacy, dołożyłam sztućce i dwa białe kubki.
Po jakiś dziesięciu minutach oba omlety były gotowe, więc przełożyłam je na talerz, zrobiłam herbatę i ruszyłam na górę.
-Marco - postawiłam tace na jego szafce nocnej - śniadanie gotowe
-Tak szybko ?
-Yhmm
-Już wstaje - przeciągnął się - nienawidzę tego gipsu
-Szybko Ci go zdejmą
-Z pewnością - skrzywił się
-Nie myśl o tym - szepnęłam mu do ucha
-Co dobrego jest na śniadanie ? - zmienił temat
-Omlet z warzywami
-Mój ulubiony - uśmiechnął się szeroko
-Smacznego
Zaczęliśmy wspólnie jeść w łóżku. Trochę nabrudziliśmy, ale trudno, potem to posprzątam.
-Umówiłam się dzisiaj z Kate
-Dobrze
-Poradzisz sobie ?
-Oczywiście
-Potem pojadę na chwile do siebie i wezmę kilka najpotrzebniejszych rzeczy
-Ciesze się - pocałował mnie
-Muszę jeszcze zadzwonić do Meli i zapytać jak Oliwka
-Pewnie jak zwykle jest grzeczna
-Może - zaśmiałam się
-Jak chcesz to ja zadzwonię
-Eee tam - machnęłam ręką - już zadzwonię
-Okej
-Co będziesz dzisiaj robił ?
-Pewnie będę się nudził, poleżę, poczytam
-Może jednak zostanę ?
-Idź, baw się dobrze
-Kocham Cię - przytuliłam się do niego
-Ja Ciebie też - pocałował mnie w czoło
-Zdziwiłeś mnie wczoraj
-Czym ?
-Oświadczynami
-Miałem to zrobi jak Niemcy wygrają Mistrzostwa
-To czemu wczoraj ?
-Bo Cię kocham i nie muszę czekać, żeby być pewnym, że chce spędzić z Tobą resztę życia
-Czym ja sobie na Ciebie zasłużyłam ?
-Jesteś wspaniała i to dlatego
-Chciałabym
-Czasami mi się wydaje, że na Ciebie nie zasługuje - szepnął mi do ucha
-Bo jesteś głupi - spojrzałam mu w oczy - jak możesz tak myśleć ?!
-Nie wściekaj się - pocałował mnie
-Przepraszam, po prostu nie rozumiem jak możesz tak myśleć - skrzywiłam się
-Koniec tematu ? - zaproponował
-Tak - zamknęłam oczy
-Nie musisz iść do pracy ?
-Teoretycznie nie, ale pójdę chyba na dwie godzinki, a potem pójdziemy gdzieś z Kate
-Może odpuść już
-Wolałabym nie stracić pracy
-Nie stracisz - uśmiechnął się
-A skąd Ty to możesz wiedzieć ? - uniosłam pytająco brew
-Po prostu wiem
-Coś ukrywasz ?
-Nie - wybuchłam śmiechem - co Ty jesteś taka podejrzliwa ?
-Nie jestem - zaprzeczyłam
-Śpimy jeszcze ?
-Nie, ale jeśli Ty chcesz to śpij
-Bez Ciebie ? Nigdy
-Taa nigdy - zaśmiałam się - jak wróci Oliwka to będziesz musiał się przyzwyczaić do samotnego spania
-Przegłosujemy Cię w sprawie przeprowadzki
-Przed ślubem się nie wprowadzę
-W takim razie kiedy bierzemy ślub ?
-No i znowu zrobiło się poważnie
-Przeszkadza Ci to ?
-Nie, ale czy my nie podejmujemy decyzji za szybko ?
-Jeżeli tak mówisz
-Wiesz, że chce zostać Twoją żoną, na prawdę chce, ale to jest decyzja na całe życie. Weźmiesz ze mną ślub i automatycznie zostaniesz ojcem
-Wiem Jula - przerwał mi - ja tego chce, nie musisz mi tego powtarzać za każdym razem
-Nie chcesz mieć swoich dzieci ?
-Kochanie mamy Oliwkę i jeżeli nie chcesz to nie musimy mieć więcej dzieci, a jeżeli chcesz to super. Traktuje małą jak własną córkę i wiesz o tym dobrze
-Tak wiem i kocham Cię za to
-Weźmy zwykły ślub. Ja nie potrzebuje 300 gości, chyba, że Ty chcesz. Ja potrzebuje tylko Ciebie
-Nie będzie już terminu w Kościele na ten rok
-Zawsze można to sprawdzić
-Dzisiaj ?
-Czemu nie
-Ok, ale muszę jechać do siebie i się ogarnąć, a potem muszę się spotkać z Kate
-Zadzwonię do mojego przyjaciela, on nas zawiezie
-Okej
-Pójdę pod prysznic
-Dasz radę ?
-Dostałem specjalny ochraniacz na gips, więc spokojnie
-To ja pójdę na dół
-Możesz iść tutaj pierwsza
-Pójdę na dół - pocałowałam go
Wstałam z łóżka, zgarnęłam swoje wczorajsze ciuchy i poszłam na dół do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, a potem wysuszyłam włosy i się ubrałam. Związałam włosy w kucyka, a następnie opuściłam pomieszczenie. Poszłam na górę i położyłam na łóżku koszulkę mojego ukochanego, w której spałam. Jak się domyśliłam chłopak się jeszcze kąpał, ale mimo wszystko weszłam mu do łazienki
-Puka się - zażartował
-Kotku ja lecę, wezmę rzeczy, przebiorę się i wracam
-Zamów taksówkę
-Wiem wiem
-Do zobaczenia
-Pa - posłałam mu buziaka
Zabrałam swoje rzeczy, zamówiłam taksówkę, która po kilku minutach już była i zawiozła mnie pod sam blok. Podziękowałam kierowcy, zapłaciłam, a następnie weszłam do budynku. Od razu poszłam do sypialni, do małej walizeczki spakowałam trochę ubrań, kosmetyków, jakieś duperele. Potem się przebrałem w coś czystego, kolejny raz zamówiłam taksówkę i pojechałam do Marco.
-Jestem !
-W salonie - usłyszałam odpowiedź
We wskazanym pomieszczeniu był nie tylko Reus, ale też jakiś inny facet
-Cześć - podałam mu dłoń - Julia
-Marcel
-Miło Cię poznać
-Masz wszystko ? - zapytał Marco
-Tak, zaniosę na górę
-To ja zaniosę - zaoferował jego przyjaciel
-Dzięki - posłałam mu uśmiech
-Chodźmy się ogarnąć - mój narzeczony wstał z kanapy i przy pomocy kul szedł do przedpokoju
Jak tylko wszyscy byliśmy gotowi to wsiedliśmy do samochodu blondyna, który prowadził jego przyjaciel
-Na którą umówiłaś się z Kate ?
-Jeszcze z nią nie gadałam, a co ?
-Nie nic, tak tylko byłem ciekawy
-Obiad możesz sobie odgrzać wczorajszy, bo jeszcze został
-Dam radę, a jak nie to coś zamówię
-Żadnych niezdrowych rzeczy
-Dobrze - westchnął
Po kilkunastu minutach dojechaliśmy i weszliśmy do środka. Chwile porozmawialiśmy z księdzem, który zaczął sprawdzać dla nas terminy
-Na ten rok mam jeszcze 28 czerwca, 26 lipca i 2 sierpnia. Decydujecie się na któryś ?
-Kochanie ? - Marco spojrzał na mnie pytająco
-Może sierpień ?
-Pasuje mi
-W takim razie 2 sierpnia - zdecydowałam
-W porządku, już Was wpisuje. Dam Wam listę dokumentów, które musicie mi dostarczyć
-Dobrze - uśmiechnęłam się
-Do zobaczenia - podał mi kartkę
-Dziękujemy do widzenia - wyszliśmy
-2 miesiące to wyzwanie - zaśmiałam się
-Damy radę
-Chcemy duży ślub ?
-Kochanie ja się dostosuje
-Pogadamy o tym wieczorem
Chłopaki podwieźli mnie pod bar, a potem razem gdzieś pojechali
-Cześć - przywitałam się z przyjaciółką
-Hej, zaraz będę wolna
-Pani Agnieszka nie jest zła ?
-Nie jestem - usłyszałam - Kate mi powiedziała, nie gniewaj się na nią
-Nie ma sprawy. Przepraszam tylko robię pani problemy
-I tak niedługo zamykamy, bo ma nie być prądu
-Rozumiem - uśmiechnęłam się
-Bawcie się dobrze
-Dziękujemy
Poczekałam, aż dziewczyna się przebierze, a potem razem opuściłyśmy miejsce pracy
-Tak się cieszę, że się zaręczyliście
-Ustaliliśmy datę ślubu
-Wow, tak szybko ?
-Na 2 sierpnia
-Gratuluje - przytuliła mnie
-Zostaniesz moją świadkową ?
-Oczywiście, że tak - pisnęła radośnie
-Dziękuje
-Będzie tyle spraw do zrobienia
-Wiem, musimy to dzisiaj obgadać z Marco
-Już się nie mogę doczekać, aż będę Ci pomagała w przygotowaniach
-Jeszcze będziesz miała dość
-Nie myśl sobie
Poszłyśmy do kawiarni, zamówiliśmy sobie po kawie i zaczęłyśmy rozmawiać. Sporo sobie żartowałyśmy, ale też się wygłupiałyśmy. Rozstałyśmy się dopiero po kilku godzinach, dochodził wieczór, ale ja postanowiłam się przejść. Akurat jak przechodziłam obok parku to zadzwonił mój telefon i okazało się, że dzwoni siostra Marco. Usiadłam, więc na ławce i odebrałam. Opowiadała mi o tym co się u nich dzieje i, że Oliwka jest grzeczna. Nic jej nie mówiłam o zaręczynach i o ślubie, bo chyba lepiej zrobić to osobiście.
Do domu wróciłam po 20 i o dziwo było jakoś tak cicho i ciemno. Dopiero jak weszłam dalej to zrozumiałam o co chodzi. W jadalni stało mnóstwo świec i świeczek, leżały płatki róż, ale był też ogromny bukiet, który stał na stole. Obok tego stał Marco, był normalnie ubrany, ale i tak mi się podobał. Jak podeszłam bliżej to padł przede mną na jedno kolano, co było trochę trudne w jego sytuacji i wyjął z kieszeni czerwone pudełeczko, w którym był przepiękny pierścionek
-Kochanie - zaczął - wiem, że wczoraj nie było idealnie, ale dzisiaj się postarałem. Kocham Cię, jesteś kobietą, z którą chce spędzić resztę życia. Uczynisz mnie najszczęśliwszym mężczyzną na świecie i zgodzisz się zostać moją żoną ?
-Tak - uklęknęłam przed nim - oczywiście, że tak
-Dziękuje - wsunął mi pierścionek na palec
-Jest piękny
-Pasuje do Ciebie
-Tak jak i Ty - przytuliłam się do niego - kocham Cię
-Ja też Cię kocham - pocałował mnie namiętnie

sobota, 20 grudnia 2014

Info!

Witam Was moi kochani :) Niestety postanowiłam, że jeszcze nie wrócę na bloggera. Nie było zbyt wiele odpowiedzi pod ostatnią informacją. Może kiedyś wrócę, ale jeszcze nie teraz.
Buziaki :*

czwartek, 4 grudnia 2014

Powrót Sweet Dreams!

Witam! Pewnie wszyscy dziwicie się, że jeszcze tu jestem. Nie przyszłam, aby pisać kolejne rozdziały o Marco, bo tym zajmuje się druga autorka, którą podziwiam, że zgodziła się pisać coś na tym blogu, gdyż ma jeszcze wiele innych. :)
Ale do rzeczy. Mam do Was pytanie i mam nadzieję, że odpiszecie na nie w komentarzach :)
Chciałabym zacząć pisać coś nowego. Jeszcze nie teraz, gdyż mam bardzo dużo nauki. Pewnie się zdziwicie, bo nie chcę pisać o piłkarzu, lecz o siatkarzu. :) Tak dobrze czytacie. O siatkarzu. Stwierdziłam, że chcę wrócić z wielkim przytupem do blogowego świata.
Mam już plan na to opowiadanie, lecz muszę znać waszą opinię na ten temat.
A więc:
Czy zacząć pisać opowiadanie z siatkarzem w roli głównej?

Na odpowiedzi czekam z niecierpliwością :) 
PS: Jeśli ktoś chce to można pisać do mnie na gg 47811856 :)

Buziaczki ;*** Sweet Dreams.


niedziela, 30 listopada 2014

ZAWIESZAM

Jest mi bardzo przykro, ale muszę zawiesić bloga, mam nadzieje, że nie zajmie to dużo czasu (góra do końca grudnia), a jak wrócę to rozdziały będą częściej.  Przyczyną nie jest ani brak czasu, ani weny, ani to, że mam dużo blogów i się nie wyrabiam ... po prostu chce, żeby wszystkie rozdziały były idealne i muszę nad nimi popracować, aby mieć zapas. Do tego mam 5 innych blogów (również zawieszam) i kilka z nich (3) chce zakończyć w pierwszych miesiącach nowego roku, więc muszę się do tego przygotować no i szykuje dla Was coś nowego :D 

WYBACZCIE ... 

DO ZOBACZENIA WKRÓTCE ! <3

piątek, 31 października 2014

Rozdział 18.

* Perspektywa Julki - Trzy Tygodnie Później *
Och tak wiele się zmieniło. Bardzo zaprzyjaźniłam się z Kate, w końcu razem pracujemy, a ona okazała się świetną dziewczyna. Oliwka od ponad tygodnia jest z Melanie, Nico i rodzicami Marco w ich domku nad jeziorem. A Marco ? Marco wrócił wczoraj do Dortmundu, jest załamany, że nie może grać podczas Mistrzostw. W sumie to nie widzieliśmy się od kiedy przyleciał, bo było już późno i nie chciałam mu przeszkadzać.
Wstałam rano, ogarnęłam się szybko, bo jestem sama i wyszłam z domu. W pracy byłam przed czasem, ale i tak była tam moja przyjaciółka
-Cześć - przytuliłam ją
-Hej - odwzajemniła uścisk i się uśmiechnęła
-Pójdę się przebrać i zaraz będę
-Pewnie
Tak jak powiedziałam to uczyniłam. Zostawiłam swoje rzeczy na zapleczu i szybko się przebrałam. Wróciłam do Kate i zabrałam się za wycieranie naczyń
-Marco wczoraj wrócił
-Jak on się ma ?
-Nie byłam u niego, ale na pewno jest załamany
-Jak chcesz to leć do niego ja sobie poradzę
-Kate nie chce Cię obciążać naszymi problemami
-Przyjaźnimy się
-Wiem, ale to jest przecież ważna sprawa
-Wytrzymam do 14:30 - westchnęłam
-Może lepiej, że Oliwka jest na wyjeździe
-Tak to prawda
-Jula co Ty to robisz ?
-A pani ? - zobaczyłam moją szefową
-Zapomniałam paru dokumentów, myślałam, że będziesz u Marco
-Nie chce zaniedbywać pracy
-Zwolnię Cię jak w tym momencie nie zbierzesz się do niego - zaśmiała się
-No w porządku - jęknęłam
Zabrałam swoje rzeczy z zaplecza i szybko wyszłam z baru. Wsiadłam w autobus i po niecałej godzinie byłam pod domem mojego ukochanego. Wyjęłam z torebki klucze, które dostałam od Błaszczykowskiego i otworzyłam drzwi. Po cichu weszłam do środka, zdjęłam buty, odłożyłam torebkę. Nigdzie na dole nie widziałam mojego ukochanego, więc weszłam po schodach na górę i weszłam do sypialni. Marco leżał na łożku, miał zamknięte oczy, a na nodze gips. Położyłam się obok niego, delikatnie się w niego wtuliłam, ale uważałam, żeby nic mu nie zrobić.
-Hej - szepnął
-Cześć - uśmiechnęłam się delikatnie
-Dobrze, że jesteś - objął mnie mocniej
-Jak się masz ?
-Beznadziejnie
-Marco przejdziemy przez to razem - pocałowałam go - nie zadręczaj się proszę
-Dzień przed wylotem - westchnął
-Kochanie pojedziesz za 4 lata
-A jak nie ? - spojrzał na mnie
-Marco wiem, że jest Ci trudno, ale czasu nie cofniesz
-Gdyby nie Ty ...
-Jestem tutaj - wtuliłam się w niego mocno - damy radę. Razem
-Dziękuje
-Nie masz za co. Może zrobię Ci coś do jedzenia ?
-Nie dziękuje
-Kiedy ostatni raz coś jadłeś ?
-Wczoraj wieczorem
-To poczekaj chwile - podniosłam się
-Pomogę Ci
-Leż - puściłam mu oczko
-Kocham Cię
-Ja Ciebie też
Poszłam na dół i zaczęłam przygotowywać chłopakowi coś do jedzenia. Postawiłam na zwykłe kanapki i herbatę. Gotowy posiłek postawiłam na tacy i zaniosłam na górę. Marco usiadł, więc tace położyłam mu na kolanach
-Dziękuje - uśmiechnął się
-Żaden problem
-Oliwka jest z moimi rodzicami i Melanie ?
-Tak
-Stęskniłem się za nią
-Ona za Tobą też, ale to nawet lepiej, że jej nie ma
-Czemu ?
-Powinieneś odpoczywać i trzeba Ci pomagać, a przy niej by się nie dało
-Dam sobie radę
-Ja się bardzo cieszę, że mogę Ci pomoc
-To ja powinienem się Tobą opiekować
-Cały czas to robisz
-Bo Cię kocham
-To dobrze się składa, bo ja też Cię kocham - puściłam mu oczko
-Może pomieszkasz u mnie troszkę ?
-Dopóki małej nie ma to może
-A potem ?
-Potem zobaczymy
-No wiesz co
-Hmm ?
-Nie ważne - machnął ręka
-Kiedy masz wizytę u lekarza ?
-Za kilka dni
-Będzie dobrze - przytuliłam się do niego, a on mnie objął
-Jak jechałem do szpitala to myślałem tylko o Tobie - szepnął - bałem się
-Ja też się bałam - spojrzałam mu w oczy
-To było jak wyrok
-Powrót do Dortmundu ?
-Tak, marzyłem o Mundialu
-Możesz lecieć na jakiś mecz
-Bez Ciebie nigdzie się już nie ruszam
-W takim razie Cię już nigdzie nie puszczę
-Gdybym mógł to zabrałbym Cię na spacer albo na kolacje
-Jeszcze będziesz miał okazje
-A jak nie ?
-Kochanie kiedyś pozbędziesz się gipsu, a ja nigdzie się nie wybieram
-Kto chciałby być z kaleką
-Nie jesteś kaleką to po pierwsze, a po drugie kocham Cię ze względu na to - położyłam dłoń na jego sercu - a nie ze względu na pieniądze czy karierę
-A myślałem, że jestem dobry w łóżku
-To też - zaśmiałam się
-Przynajmniej tyle
-Głupek - szturchnęłam go
-Twój - wyszczerzyła żeby
-Humor Ci się poprawił
-To wszystko dzięki Tobie
-Z pewnością - mruknęłam - koniec o mnie
-Oglądamy coś ? - pomachał mi pilotem przed twarzą
-Może jakiś film - westchnęłam
-Jasne
-Zastanawiasz się czasem ?
-Nad czym ?
-Nad naszą wspólną przyszłością, to znaczy jesteś pewien, że chcesz ze mną być ?
-Niczego innego nie jestem tak pewien - pocałował mnie w czoło
-Chciałabym mieć z Tobą dzieci - powiedziałam cicho
-Ja też, tym razem chłopca
-Nie lubisz dziewczynek ?
-Kocham, ale musi być równowaga
-Oliwka wolałaby siostrę
-Może być i siostra i brat - pocałował mnie
-Co za dużo to nie zdrowo
-Mam nadzieje, że mówisz o dzieciach, a nie o sexie
-Zboczeniec - wybuchłam śmiechem
-Jula
-Hmm ?
-Jeżeli się zgodzisz to chciałbym, żeby Oliwka była prawnie moją córką
-Słucham ? - usiadłam z wrażenia
-Kocham Ciebie, kocham ją, chce założyć z Tobą rodzinę
-Wiesz, że to bardzo poważny krok
-Wiem
-Nie możesz tego zrobić, nie teraz, nie mamy ślubu
-To wyjdź za mnie
-Nie żartuj
-Wiem, że to nie jest za bardzo romantyczne, ale szczere
-To jest decyzja na całe życie, nie możesz tego tak po prostu powiedzieć
-Nie chcesz tego ?
-Czy ja coś takiego powiedziałam ? Po prostu przesuńmy w czasie tą decyzje
-Ja jestem pewien
-Ja też, ale chce dać Ci czas na przemyślenie tego
-Przemyślałem to bardzo poważnie
-Jesteś pewien
-Oczywiście. Wyjdziesz za mnie ?
-Mógłbyś chociaż uklęknąć - zaśmiałam się
-Przepraszam - powoli podniósł się do pozycji siedzącej
-Żartowałam - usiadłam na nim - tak, zgadzam się. Zostanę Twoją żoną
-Kocham Cię - wpił się w moje usta - bardzo Cię kocham
-Ja też - wtuliłam się w niego
-Zadzwonię do rodziców
-Pójdę na dół - wstałam, a za chwile się zatrzymałam - nie !
-Co ?
-Nie możesz tego zrobić - spojrzałam na niego spanikowana
-Dlaczego ?
-Nawet ich oficjalnie nie poznałam
-Oficjalnie ? - uniósł jedną brew do góry
-No jako Twoja dziewczyna, a teraz się zaręczyliśmy
-Spokojnie, oni zrozumieją
-Okej, idę na dół - wyszłam z sypialni i skierowałam swoje kroki do salonu. Rozsiadłam się na kanapie, wyjęłam telefon z kieszeni i wykręciłam numer do Kate
-Hej, mów szybko, bo w barze jest dużo ludzi
-Oświadczył mi się
-Wow i co ?
-Zgodziłam się
-To świetnie, gratulacje - prawie pisnęła
-Musimy się jutro spotkać, a teraz już Ci nie przeszkadzam
-Jasne, pa - rozłączyła się
Po jakiś 10 minutach wróciłam do swojego narzeczonego i położyłam się obok niego
-Teraz musisz się wprowadzić
-Chciałbyś - dźgnęłam go w bok

piątek, 10 października 2014

Rozdział 17.

~Perspektywa Julki - 19 Maja 2014~
Już pojutrze Marco wyjeżdża na 10 dni na zgrupowanie Kadry. Niestety akurat na koniec Marco będzie miał urodziny, więc niestety jego urodzin nie spędzimy razem. Zapakowałam ładnie prezent dla niego i włożyłam go do torebki. Agata zgodziła się zostać z Oliwką, a ja miałam się pożegnać z moim chłopakiem.
Wyszłam ze swojego mieszkania i jak najszybciej poszłam do domu blondyna. Zapukałam do drzwi, a po chwili mi otworzył
-Cześć, co Ty tu robisz ?
-Mogę wejść ?
-Pewnie, wchodź
-Przeszkadzam Ci - bardziej stwierdziłam niż zapytałam
-Nie - przyciągnął mnie do siebie i pocałował - pakuje się
-Mogę Ci pomóc
-Nie spakuje się w Twoim towarzystwie - zaśmiał się - wolałbym się rozpakowywać
-Szybko zleci
-Nie jak dostanę powołanie
-Marco zagrasz ja Mistrzostwach, wygracie, wrócisz i będzie cudownie
-Wiem wiem - przytulił mnie - ale już tęsknie
-Ja też - wtuliłam się w jego ramiona - mam coś dla Ciebie
-Dla mnie ?
-Yhmm - uśmiechnęłam się - prezent urodzinowy
-Ale ...
-Wiem wiem, ale przecież się nie spotkamy
-A co to jest ?
-Możesz otworzyć dopiero w dniu swoich urodzin - podałam mu pakunek
-Nie wytrzymam
-Musisz - pocałowałam go jeszcze razu
-Kocham Cię
-Ja też Cię kocham - poczułam jak moje oczy wypełniają się łzami
-Nie płacz, niedługo będę z powrotem
-Proszę Cię odzywaj się - mocno go przytuliłam - i nie zapomnij
-O Tobie nie da się zapomnieć - pocałował mnie w czoło
-Powinnam już iść - odsunęłam się od niego
-Nie, zostań
-Marco musisz się pakować, a z każdą minutą będzie coraz trudniej nam się pożegnać
-Masz racje
-Uważaj na siebie - dotknęłam dłonią jego policzka - pamiętaj, że Cię kocham i niedługo się spotkamy
-Będę uważał, ale Ty też uważaj. Proszę - spojrzał mi w oczy - kocham Was, jesteście dla mnie najważniejsze
-Do zobaczenia
-Nie płacz już więcej
-Dobrze - uśmiechnęłam się krzywo
-Do zobaczenia - pocałował mnie w czoło
Wyszłam z jego domu, a potem z posesji. Jak już byłam kawałek dalej to łzy spłynęły po moich policzkach jeszcze bardziej. Wiem, że miałam nie płakać, ale to silniejsze ode mnie. To wbrew pozorom długa rozłąka, bo jestem prawie pewna, że dostanie od trenera powołanie.
Dochodząc już do domu państwa Błaszczykowskich ogarnęłam się trochę, żeby nie było, że płakałam. Zadzwoniłam dzwonkiem, a drzwi otworzyła mi uśmiechnięta blondynka.
-Cześć, już się pożegnaliście ?
-Hej, tak tak
-Dziewczynki się kąpią - weszłam głębiej
-Kąpią ? - zdziwiłam się
-Oliwka może u nas nocować
-Po raz kolejny - szepnęłam - czuje się jakbym Was wykorzystywała
-No coś Ty ! - prawie krzyknęła - jakbyśmy sobie tego nie życzyli to bym Ci powiedziała
-Na pewno - mruknęłam
-Może też zostaniesz ? Pogadamy, nie będziemy musiała siedzieć sama
-Dziękuje - przytuliłam ją - a jak Ty się czujesz ? Za jakiś miesiąc rozwiązanie, tak ?
-Tak, szybko zleci
-A Marco jeszcze nie będzie
-Nie wiadomo czy dostanie powołanie
-Obie dobrze wiemy, że dostanie
-Jula nie musisz się przejmować na zapas, nie wiadomo jak daleko zajdą
-Wiem, ale już za nim tęsknie
-Wiesz co ? Kuba położy dziewczyny spać, a my zrobimy sobie herbatę i usiądziemy w salonie
-To może ja zrobię ? Nie przemęczaj się już
-Dobrze - zaśmiała się - czekam w salonie
-Zaraz będę
W ich kuchni szybko zrobiłam dwie herbaty, postawiłam je na tacy, do tego cukier i ruszyłam do salonu. Usiadłam obok ciężarnej i podałam jej kubek
-Kupiłam mu zegarek na urodziny
-Wiesz co Ci powie
-Wiem, że nie trzeba było wydawać tyle pieniędzy i, że to za drogi prezent. Jemu wystarczyło by coś symbolicznego
-Dokładnie
-Na szczęście zanim wróci to mu przejdzie
-Widzisz są jakieś plusy
-To jest jedyny - zasmuciłam się
-Nie smuć się Jula, przecież masz nas, masz Oliwkę. Będziecie do siebie dzwonili, pisali
-Dobra koniec o mnie, bo się poryczę. Macie już wszystko dla Leny ?
-Tak, urządziliśmy już pokoik. Chcesz zobaczyć ?
-Pewnie, że tak
-To chodźmy - poszłyśmy na górę i Agata otworzyła przede mną drzwi na końcu korytarza tuż za drzwiami ich sypialni. Weszłam do środka i odjęło mi mowę, tak cudownie. Wszystko do siebie pasuje, trochę koloru różowego, trochę beżowego. Magia.
-Tu jest ślicznie
-Mi też bardzo się podoba
-Zazdroszczę Ci
-Gadałyśmy już o tym. Popatrz teraz masz Marco, stworzyliście prawdziwą rodzinę. Wszystko ułoży się jeszcze bardziej
-Pójdę zobaczyć czy dziewczynki śpią
-Jeżeli śpią to zawołaj do mnie Kubę, będę w kuchni
-Pomóc Ci w czymś ?
-Nie - pokręciła przecząco głową
Powoli weszłam do pokoju Oliwki i zajrzałam tam. Kuba kończył czytać dziewczynkom bajkę, ale one już spały.
-Agata Cię prosi do kuchni - uśmiechnęłam się do niego
-To chodź ze mną - przepuścił mnie w drzwiach
-Dzięki
-Zostajesz u nas ?
-Agata mnie zaprosiła
-To dobrze
-Byłam się pożegnać z Marco
-I co ?
-Nie lubię pożegnać
-No chyba nikt nie lubi
-A Wy wracacie do Polski ? - spytałam jak schodziliśmy już po schodach
-Na razie zostajemy tutaj
-Dobrze to słyszeć
-Oo jesteście
-Chciałaś coś kochanie - objął ją
-Mógłbyś mi pomóc przy kolacji ?
-Oczywiście
-Może ja też Ci pomogę - powiedziałam cicho
-Jesteś gościem, siadaj, a my szybko to zrobimy
-Niech będzie - usiadłam przy stole i przyglądałam się im
Młodzi, bogaci, zakochani. Niedługo na świat przyjedzie ich drugie dziecko, mają wszystko czego im trzeba.
-Proszę bardzo - postawili na stole talerze z jedzeniem
-Super, dzięki
-Napijesz się wina ?
-Chętnie
-Białe czy czerwone ?
-Białe - uśmiechnęłam się
-Spróbuj - poganiała mnie Agata, bo nie ruszyłam jeszcze nic z talerza
-Już już - zaśmiałam się - powoli
-Nie wiem czy będzie Ci smakowało - skrzywiła się
-Na pewno będzie
-Skąd możesz wiedzieć skoro nie spróbowałaś ?
-Po prostu wiem
-I jak ?
-Pyszne - bardzo szybko wyczyściłam talerz
-Powiedziałaś małej, że Marco wyjeżdża ?
-Tak, ale nie mówiłam jej na razie kiedy wraca
-Czyli jak dostanie powołanie to dopiero jej powiesz ?
-Myślę, że tak
-Tak będzie chyba najlepiej
-Och przepraszam - wyjęłam z kieszeni telefon, który zaczął wibrować - zaraz wracam
Wstałam od stołu i poszłam do salonu gdzie odebrałam, a dzwoniła do mnie siostra Marco
-Cześć Mela, co tam ?
-Hej, mam propozycje
-Tak, a jaką ?
-Bardzo fajną, może się spotkamy ?
-Pewnie, jutro ?
-Okej, to może tam gdzie pracujesz ? Będę jakoś ok. 14:30
-No dobra, ja końce o 14, więc akurat się ogarnę
-To super, do zobaczenia
-Do zobaczenia - rozłączyłam się i schowałam telefon
Wróciłam do stołu, gdzie było już posprzątane. Wzięłam łyk wina, a Agata posłała mi pytające spojrzenie
-Dzwoniła Melanie - wyjaśniłam - jutro się widzimy
-I pomyśleć, że jeszcze nie dawno byłaś o nią zazdrosna
-Marco też się z tego nabijał
-A ona wie ?
-O tej aferze ?
-Yhmm
-Wie wie
-Tak w ogóle to poznałaś tylko ją, tak ?
-Tak, jakoś na razie nie śpieszy mi się, żeby poznać jego rodziców
-Czemu ? - zdziwił się piłkarz
-Jestem tylko jego dziewczyną, jesteśmy razem w sumie od niedawna i to byłoby za szybko
-Uparta jesteś
-Staram się - zaśmiałam się
-Chodź pościele Ci łóżko - kobieta wstała z miejsca
-Dziękuje, nie musisz
-Jak z dzieckiem
-No dobrze dobrze, już idę
-Kochanie weź z mojej szafy jakąś piżamę dla Juli - blondynka uśmiechnęła się do swoje męża
-Oczywiście
-Jesteście kochani - pocałowałam w policzek najpierw ją, a potem jego
-Od tego są przyjaciele - wszyscy poszliśmy na górę
My z Agatą poszłyśmy do sypialni gościnnej, a Kuba do ich sypialni. Pomogłam kobiecie pościelić dla mnie łóżko i razem na nim usiadłyśmy
-Cieszę się, że Cię mam - uśmiechnęłam się
-Ja też się cieszę
-Powoli wszystko się układa
-Będzie jeszcze lepiej
-Tak wiem wiem - zaśmiałam się
Po jakimś czasie wszyscy postanowiliśmy iść spać. Przebrałam się w piżamę Agaty i położyłam się do łóżka. Zanim jednak zgasiłam lampkę to napisałam jeszcze sms do Marco.

"Dobranoc :* Kocham Cię <3 Na zawsze Twoja <3"
Uśmiechnęłam się, bo byłam zadowolona z tej wiadomości i odłożyłam telefon. Zgasiłam światło, przykryłam się i zamknęłam oczy. Próbowałam zasnąć, ale jakoś za bardzo nie mogłam. Usłyszałam, że dostałam sms, więc na pewno była to odpowiedź od piłkarza. Wzięłam telefon i odczytałam wiadomości.
"Śpij dobrze skarbie :* ja też bardzo Cię kocham <3 Tylko Twój <3"
"Tęsknie :c"
"Szybko zleci, obiecuje :*"
"Finał jest 13 lipca to widzimy się za ponad miesiąc :/"
"Po pierwsze nie wiadomo czy dostanę powołanie, a po drugie nie wiadomo czy dojdziemy do finału"
"Jesteś najlepszy i jesteś mój i dostaniesz to powołanie <3 a w finał trzeba wierzyć :*"
"Jesteś cudowna, wiesz ?"
"Ktoś mi kiedyś coś tam wspominał"
"Powiedz kto to go zabije"
"Nie zabijaj :o kocham tego głupka <3"
"Najpierw powiedz mi kto to jest "
"TY <3"
"Aaaa :) to trzeba było tak od razu <3"
"Mogłeś się domyślić"
"Zmyliłaś mnie głupkiem ... na prawdę nim jestem ?"
"Może ..."
":/"
"Nie jesteś misiu :* a nawet jakbyś był to ważne, że jesteś mój"
"Tego się trzymajmy <3 a teraz spać, bo do pracy nie wstaniesz !"
"Dobrze :/ kocham Cię :* do zobaczenia <3 uważaj na siebie !"
"Obiecuje :* ja też Cię kocham :*"
Odłożyłam telefon i wtuliłam się w poduszkę. Będzie mi go tak strasznie brakowało, przyzwyczaiłam się, że przez ostatnie dwa tygodnie jak byliśmy razem to spędzaliśmy razem każdą wolną chwile. Zamknęłam oczy i powoli powoli odpłynęłam do krainy Morfeusza.
*****
No niestety znowu jest mało komentarzy ;/
5 Komentarzy - Następny Rozdział