* Perspektywa Julki - Dzień Ślubu *
Niby typowa sobota. Wakacje. Sierpień. A jednak nie ! To właśnie dzisiaj zmieni się moje życie. Dzisiaj 2 sierpnia wychodzę za mąż. Niektórzy pewnie popukają się w głowę, bo przecież tak krótko się znamy, ale to chyba jest miłość. Niczego w życiu nie jestem tak pewna, jak tego, że to właśnie on - Marco Reus jest miłością mojego życia i chce z nim być do końca moich dni.
Nasz ślub jest wielką tajemnicą. Mimo tego, że to będzie ślub na prawie 250 osób to nikt inny o tym nie wie. Najzabawniejsze w tym wszystko jest to, że fani Marco, dziennikarze, a nawet niektórzy dalecy znajomi blondyna nie mają bladego pojęcia, że on ma dziewczynę. Wszystko wyjdzie na jaw dopiero po dzisiejszej ceremonii.
Ja szykuje się w swoim mieszkaniu wraz z moją świadkową - Kate, a Marco szykuje się w swoim, a już niedługo naszym domu ze swoim świadkiem - Mario.
Ceremonia ma się rozpocząć o 14:30, a jest dopiero po 10. Muszę przyznać, że się stresuje, ale mam nadzieje, że potem mi to minie.
-Julka - moja przyjaciółka była zirytowana - czy Ty mnie w ogóle słuchasz ?
-Oczywiście, że tak
-To co mówiłam ?
-Eee ... możesz powtórzyć ?
-Na litość boską - jęknęła - pytałam co w końcu robimy z Twoimi włosami ?
-Obojętnie, muszę się najpierw wykąpać
-To na co czekasz ?
-Bez stresu - zaśmiałam się - Ty bierzesz ślub czy ja ?
-Dobra idź już
Posłusznie poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy i założyłam na siebie cienką, zwiewną sukienkę. Spokojnie wróciłam do kuchni, gdzie czekała już na mnie Niemka.
-Nie potrafię zrozumieć czemu nie chciałaś fryzjerki, ani makijażystki
-Po pierwsze ufam, że Ty dasz sobie z tym radę, a po drugie poszłam wczoraj na paznokcie tak jak prosiłaś
-Wybacz, ale nie dałabym rady jeszcze zrobić Ci paznokci - westchnęła
-Wiem - zaśmiałam się wesoło
-Ty to masz dobry humor
-Mam powód
-Siadaj - wskazała krzesło - spięte włosy ?
-Yhmm
-Módl się, żeby było dobrze
-Będzie na pewno - zamknęłam oczy
Kate majstrowała coś przy moich włosach, upinała, trzymała, plątała itd. Nie wiem ile to trwało, ale w końcu skończyła. Nie zdążyłam otworzyć oczu, a ona zabrała się za mój makijaż. Przerwał jej dzwoniący telefon, więc ja mogłam na chwile przejrzeć się w lustrze i zobaczyłam piękną fryzurę, ale również dokończony makijaż. Kate mnie zadziwia !
-Halo ?
-...
-No chyba żartujesz - prychnęła
-...
-To pogadają sobie po ślubie !
-...
-Dobra - warknęła
-...
-Cześć - szybko się rozłączyła
Odłożyła telefon na stół, a ja przyjrzałam jej się badawczo. Ewidentnie chodziło o mnie i Marco.
-Stało się coś ?
-Oczywiście - mruknęła - mamy być wcześniej pod Kościołem, bo Marco chce z Tobą pogadać
-O czym ? - poczułam, że zaschło mi w gardle
-Mario mi nic nie powiedział - westchnęła - zobaczy Cię w sukni i przyniesie Wam to pecha
-To założę suknie po rozmowie
-A wyrobimy się ?
-Tak - uśmiechnęłam się przyjaźnie
-W porządku
-Tylko, żeby nikt nas nie widział
-O to się nie martw
-Może pogadam z nim tu w mieszkaniu ?
-Podobno w Kościele może być
-Och !
-Ale spokojnie
-Jestem spokojna
-Podoba Ci się ?
-Tak naprawdę
-Masz coś nowego, starego, niebieskiego i pożyczonego ?
-Nową sukienkę, niebieskie oczka we wsuwkach, pożyczoną bransoletkę, a stare są też te wsuwki. Dostałam od Melanie, miała je na swoim ślubie
-Gdzie ta bransoletka ? - spojrzała na moje nadgarstki
-Tu - podniosłam prawą nogę, a jej oczom ukazała się srebrna bransoletka zapięta na mojej szczupłej kostce
-Nie mam pytań
-Ok - zachichotałam
-No dobra, mam jedno
-Dawaj
-Jesteś szczęśliwa
-Jak nigdy
-Rozumiem
-Odebrałaś mój bukiet ?
-Pewnie, że tak. Stoi w sypialni
-A masz swój ?
-Tak - zaśmiała się - jednak się martwisz
-Może troszeczkę
-Zadbałam o to, żeby wszystko było idealnie
-Dlatego jesteś moją świadkową
-Taki piłkarz, a wesele na 220 osób
-250 !
-220 - przyjrzała mi się - naucz się liczyć księżniczko
-Jak to możliwe, że pomyliłam się o 30 osób ?!
-Bo miało być 241, ale ostatecznie ktoś chyba odwołał albo Twój narzeczony kogoś wywalił
-Ale, że aż 21 osób ?
-Pogadaj z nim, ok ? Ja za dużo nie wiem
-Ok, niech będzie
-Co chcesz robić ?
-A co mam do wyboru ?
-Co chcesz
-Która jest ?
-12:40
-Późno, a o której mamy być w Kościele ?
-Przed 14, więc myślę, że w pół do trzeba wyjechać
-Kierowca wie ?
-Mario miał mu powiedzieć
-Ok, to idź się szykuj, a ja założę w łazience bieliznę ślubną
-A co na to ?
-Jeansy i bluzę
-Najlepsze rozwiązanie
-Dokładnie
Rozstałyśmy się. Ja poszłam do łazienki, a Kate do mojej sypialni. Cały czas zastanawiałam się o czym Marco chce ze mną rozmawiać. Może się rozmyślił ... ? Nie. Nie. Nie. To niemożliwe, on mnie kocha i nie zrobiłby mi tego.
* Perspektywa Marco *
Nie zamierzam ukrywać tego, że się stresuje. W końcu to najważniejszy dzień w moim życiu, a przynajmniej na razie. Mój przyjaciel, a jednocześnie świadek bardzo mi pomaga i mnie wpiera.
-Mówiłem Ci, że pierwszy się ożenisz - zażartował
-Oj daj spokój - zaśmiałem się
-Będę Ci to wypominał do końca życia
-Spadaj
-Po co ściągasz ją do Kościoła wcześniej ?
-Chce z nią pogadać
-Nie możesz tego zrobić po ceremonii ?
-Nie
-Ok - poddał się
-Gdzie jest moja koszula ? -zirytowałem się
-W szafie
-Nie ma jej tam
-Jest - westchnął
Po chwili przyniósł mi białą koszulę i czarną muszkę. Powoli ją założyłem, żeby jej nie pognieść, a potem Gotze zawiązał mi muszkę.
-Marynarkę włożysz już w Kościele
-Skoro tak mówisz
-Zakładasz już buty ?
-Tak
-Ok
-Masz dowód od Astona ?
-Mam
-A obrączki ?
-Też
-To dobrze
Postanowiliśmy z Mario, że do Kościoła pojedziemy moim autem tak jakbyśmy byli gośćmi. Mam nadzieje, że uda nam się utrzymać ślub w tajemnicy, bo nie chce robić wielkiej sensacji. Pod koniec sierpnia klub zorganizował jakiś bankiet i zamierzam zabrać tam Jule już oficjalnie jako moją żonę. A jutro wylatujemy do Rio de Janeiro. Skoro nie mogłem polecieć do Brazylii na Mistrzostwa to polecę tam w podróż poślubną.
-Musimy już wychodzić, gotowy ?
-Jak nigdy
-To chodź
Zamknąłem dom, dałem klucze przyjacielowi i wsiadłem od strony pasażera do czarnego Astona Martina. Za piętnaście druga Mario zaparkował przed Kościołem, weszliśmy szybko do środka. Udałem się do zakrystii, gdzie jak się okazało czekała już na mnie moja narzeczona. Była ubrana w jeansy i czarną bluzę Nike co mocno mnie zbiło z tropu, ale jej fryzura i makijaż wyglądały na ślubne
-Hej - uśmiechnęła się na mój widok
-Cześć - cmoknąłem ją w usta
-Mamy mało czasu, więc mów
-Mam coś dla Ciebie
-Co takiego ?
-Zobaczysz
-Nie mogłeś mi dać tego później ?
-Nie
-A to dlaczego ?
-Bo chce, żebyś to włożyła
-Ok, to daj to
-Proszę - wręczyłem jej pudełko
-Czy to jest to o czym myślę ?
-Chyba tak
Polka powoli otworzyła pudełko i obydwoje zobaczyliśmy komplet biżuterii, którą kupiłem jej zanim zostaliśmy parą.
-Mówiłem, że nam się przyda - szepnąłem
-Jesteś cudowny - rzuciła mi się w ramiona - pomożesz mi zapiąć ?
-Oczywiście - założyłem jej naszyjnik i bransoletkę, a potem ona założyła kolczyki
-Zawołaj proszę Kate, bo muszę założyć suknie
-Już się robi
Wyjrzałem z pomieszczenia, a przyjaciółka mojej narzeczonej prawie się na mnie rzuciła
-Wynocha mi stąd - wywaliła mnie za drzwi, a sama weszła do środka. Stanąłem przed ołtarzem i czekałem. Jeszcze tylko kilkanaście minut.
* Perspektywa Julki *
Kate szybko pomogła założyć mi suknie, buty, a potem wpięła mi we włosy welon. Jeszcze na chwile wsiadłyśmy do samochodu. O 14:28 miałam wejść do Kościoła. Pierwsze będą szły dziewczynki - Oliwki,które sypią kwiatki, potem Kate, a na końcu ja. Muszę uważać, żeby się nie wywrócić.
-Oddychaj - Niemka ścisnęła moją dłoń
-Oddycham - uśmiechnęłam się
-Musimy już iść
-To chodźmy
Wysiadłyśmy z auta i ruszyłyśmy do wejścia. Poszło tak jak zaplanowaliśmy. Najpierw dziewczynki, za nimi Kate i ja. Drzwi się za mną zamknęły, wszyscy zgromadzeni wstali na mój widok, a ja patrzyłam tylko na niego. Cały mój stres odleciał daleko. Po chwili chwyciłam jego dłoń i już nic więcej się nie liczyło. Ksiądz rozpoczął msze, a potem przemówił do nas.
-Julio i Marco czy chcecie bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński ?
-Chcemy - odpowiedzieliśmy wspólnie
-Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i w chorobie, w dobre i złej doli, aż do końca życia ?
-Chcemy
-Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym Was Bóg obdarzy ?
-Chcemy
Podaliśmy sobie prawe dłonie i patrzyliśmy sobie w oczy, a ksiądz przemówił.
-Wobec Boga i kościoła powtarzajcie za mną słowa przysięgi małżeńskiej - zwrócił się do nas, ale pierwszy przemawiał piłkarz - ja Marco ...
-Ja Marco
-Biorę Ciebie Julio za żonę ...
-Biorę Ciebie Julio za żonę
-I ślubuję Ci ...
-I ślubuję Ci
-Miłość, wierność i uczciwość małżeńską ...
-Miłość, wierność i uczciwość małżeńską
-Oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci ...
-Oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci
-Tak mi dopomóż panie Boże wszechmogący w Trójcy jedyny i wszyscy święci ...
-Tak mi dopomóż panie Boże wszechmogący w Trójcy jedyny i wszyscy święci - uśmiechnął się do mnie promiennie
-Ja Julia ... - spojrzał na mnie
-Ja Julia
-Biorę Ciebie Marco za męża ...
-Biorę Ciebie Marco za męża
-I ślubuję Ci ...
-I ślubuję Ci
-Miłość, wierność i uczciwość małżeńską ...
-Miłość, wierność i uczciwość małżeńską
-Oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci ...
-Oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci
-Tak mi dopomóż panie Boże wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci ...
-Tak mi dopomóż panie Boże wszechmogący w Trójcy Jedyny i wszyscy Święci - dokończyłam drżącym głosem
-Co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela. Małżeństwo przez Was zawarte ja powagą Kościoła Katolickiego potwierdzam i błogosławię w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen
-Niech Bóg pobłogosławi te obrączki, które macie sobie wzajemnie nałożyć jako znak miłości i wierności. Amen
-Julio przyjmij tą obrączkę ...
-Julio przyjmij tą obrączkę
-Jako znak mojej miłości i wierności ...
-Jako znak mojej miłości i wierności
-W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego ...
-W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego - wsunął mi obrączkę na serdeczny palec prawej dłoni
-Marco przyjmij tą obrączkę ...
-Marco przyjmij tą obrączkę - uśmiechnęłam się delikatnie do niego
-Jako znak mojej miłości i wierność ...
-Jako znak mojej miłości i wierności
-W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego ...
-W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego - dokończyłam wsuwając mu obrączkę na palec
Po niecałej godzinie wyszliśmy z Kościoła już jako małżeństwo. Tuż przed budynkiem obsypali nas ryżem. Potem spokojnie mogliśmy wraz z naszymi świadkami wsiąść do samochodu,
-Mario podaj mój telefon - powiedział mój mąż
-Masz - szatyn podał mu czarnego iPhone
-Uśmiech kochanie - zrobił nam zdjęcie
-Wrzucasz gdzieś ?
-Na wszystkie profile - uśmiechnął się - muszę poinformować moich fanów, że nie jestem już wolny
Tak jak powiedział tak zrobił. Wrzucił nasze zdjęcie z podpisem "Z moją żoną"